8 kwietnia 2017

Ulubieńcy miesiąca | Marzec 2017 | Mdara, Skin 79, Benefit, Maybelline, Ecolore, Innisfree, Organique, Felicea

Kolejny miesiąc już za nami i pewnie nie jestem odpodobniona z moim odczuciem przerażenia, bo czas ucieka niemiłosiernie. Przecież jeszcze przed chwila był grudzień, święta i sylwester... Mimo wszystko nie ma co narzekać, bo teraz aura pogodowa będzie tylko lepsza, lada chwila Meet Beauty, wakacje i piękne długie ciepłe wieczory.  Wraz ze zmianą pory roku an cieplejszą, wyjęłam z szuflady kosmetyki, lżejsze o bardziej wiosennych kolorach i zapachach, o czym przekonacie się czytając dalszą część tychże wypocin.

Im cieplej na dworze, tym lżejszych mazideł do twarzy używam. Nie potrzebna mi już warstwa ochronna przed wiatrem i zimnym powietrzem, więc stawiam na jak największą naturalność. Wyjęłam  z szuflady mój ulubiony krem tonujący Madara, który wyrównuje koloryt, ale w ogóle nie widać go na skórze. Niestety w chwili obecnej jest dla mnie nieco za ciemny, więc mieszam go z kremem CC Skin 79 i uzyskuję mieszankę idealną. Ta para przepięknie wygląda na skórze i dodaje jej blasku.


Drugi zestaw, to para pudrów do twarzy. Stosuje je razem (Felicea na policzki, a Innisfree na strefę T) lub osobno w zależności od pogody i moich potrzeb.  Felicea, to genialny puder o naturalnym składzie i pięknym wykończeniu. Matuje na kilka dobrych godzin nakładany gąbeczka, a jeśli chcemy delikatnie utrwalić makijaż, to wystarczy omieść twarz pędzlem. Innisfree, to typowy puder matujący, który przepięknie pachnie miętą i rzeczywiście matuje na bardzo długo :)


Następn ulubieńcy marca to róż Benefit Hervana, który ma bardzo dziewczęcy i wiosenny odcień różu. Idealnie wpisuje się w sezon wiosenno - letni. Stosuję go razem z rozświetlaczem Ecolore Nightlight. Jest bardzo subtelny, idealny na dzień i ożywia cerę sprawiając, że jesteśmy bardziej wypoczęte  promienne mimo źle przespanej nocy.  Ostatni w tym zestawieniu jest liner w pisaku marki Maybelline, który pozytywnie mnie zaskoczył, bo ma dość dziwną końcówkę, ale niesamowicie wygodnie maluje się nim kreski.


Zestawienie ulubieńców zamyka zestaw marki Organique o nazwie Black Orchid. Z całego zestawu został mi już tylko balsam i olejek do ciała, ale jego zapach jest nieziemski! Rytuał Czarna Orchidea to kosmetyki, które powstały z miłości do pielęgnacji oraz pięknych momentów. Wyróżnia je zniewalający, sensualny zapach, który długo utrzymuje się na skórze i z powodzeniem mógłby zastąpić eleganckie perfumy. Ten zapach jest tak zniewalająco piękny, że każda z was po takim wieczornym spa poczuje się niczym najbardziej sexowna kobieta na ziemi. Moim zdaniem jest to najlepsze zestaw z serii  Rytuałów, jaki wypuściło Organique!



A Wam jakie kosmetyki najbardziej się spodobały w marcu? Bardzo chętnie przeczytam w komentarzy Wasze propozycje :) Dzięki temu wiem, na co spoglądać w drogeriach. 



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...