29 marca 2017

Ulubieńcy roku 2016 | Pielęgnacja


W poprzednim poście z ulubieńcami roku <klik>  opisałam Wam wszystkie kosmetyki kolorowe, które wyjątkowo mocno zawładnęły moim sercem. Teraz przyszła pora na podsumowanie roku wśród kosmetyków pielęgnacyjnych. To zestawienie nie było tak łatwe do przygotowania bowiem testuję dużo bardzo dobrych kosmetyków, ale tylko nieliczne z nich sprawiły, że chciałabym je kupić kolejny raz. Jeśli zatem jesteście ciekawi ile zmieniło się od poprzedniego roku w moich naj naj kosmetykach pielęgnacyjnych, a co znajduje się nadal w śmietance, to zachęcam do przeglądnięcia dalszej części.

W porównaniu z ulubieńcami roku 2015 sporo się zmieniło, ale jest kilka elementów, które chyba zostaną już ze mną na zawsze :)  Stałym punktem w mojej pielęgnacji jest na pewno mydło z węglem aktywnym, serum z witaminą C z Biochemii Urody (nie znalazłam lepszego), peeling enzymatyczny z Biochemii Urody (nie ma go na zdjęciach, bo pudełko się nie ostało) oraz retinol - w tym roku w formie kremu. Nadal poszukuję super kremu do twarzy, ale jak na razie nie znalazł się ten jedyny.

Na pierwszy ogień - kosmetyki do oczyszczania twarzy. Tutaj oczywiście swoje miejsce ma mydło z węglem aktywnym :) te akurat jest z The Secret Soap Store i pachnie cudownie. Kolejny świetny kosmetyk to żel do twarzy Alba Botanica ze sklepu Helfy, który świetnie radzi sobie z oczyszczaniem skóry z makijażu, ale nie wysusza skóry :)

Następne w kolejności kosmetyki pielęgnacyjne, to woda aktywna marki Saisona, która w mistrzowski sposób zdegradowała tonik marki Sylveco. Jest to kosmetyk dość drogi, ale wart każdej złotówki. Wspaniale tonizuje, odżywia i łagodzi skórę. Sprawdza się też znakomicie do robienia domowych masek tonikowych w płachcie. Kolejny tonik, to Alpha H Liquid Gold, który moim zdaniem jest najlepszym tonikiem z kwasem jaki można kupić!

Jak już wspominałam - nie znalazłam nadal super kremu do twarzy, który byłby moim ulubieńcem roku, ale mimo wszystko znalazłam inne kosmetyki, które mogą Was zainteresować. Pierwszy z nich to esencja ze śluzu ślimaka marki Secret Key. Używam jej jako serum na dzień. Świetnie nawilża skóre i ma w składzie peptydy, które zapobiegają tworzeniu się zmarszczek. Dodaję do niej czasem odrobinę olejku do twarzy Khadi. Jest to mój kolejny ulubieniec roku, który odkryłam dzięki Klaudii <3 Pachnie cudownie i doskonale odżywia. 

Na miejsce serum z retinolem w tym roku wskoczył krem marki La Roche Posay Redermic R. Ma on działanie przeciwzmarszczkowe, ale działa także przeciwtrądzikowo. Dzięki niemu nie tylko dbam o kondycję mojej skóry pod względem jędrności, ale pozwala mi też zapanować nad zaskórnikami :) Dla mnie to trwalsza i wygodniejsza forma niż serum olejowe.

W ulubieńcach roku nie może zabraknąć również kosmetyków do pielęgnacji skóry pod oczami. W tamtym roku odkryłam ich całkiem sporo, a te trzy ze zdjęcia zasługują na szczególna uwagę. Pierwsze odkrycie i wielka miłość to krem pod oczy marki Clinique - Pep Start. Jest lekki, korektor na nim lepiej wygląda niż zwykle i ma skład bogaty w peptydy, dzięki czemu kurze łapki pojawia się później :)

Kolejne super odkrycie, to koreańskie płatki pod oczy Petitfee. Jest to super broń w walce z opuchlizną, sińcami i zmarszczkami. Opakowanie zawiera 30 par płatków i mogą być stosowane jako pełna kuracja lub przed wielkim wyjściem. Do kupienia na Ebay za 10$ :)

Ostatni podoczny ulubieniec, to serum marki Orphica Pure. Silnie nawilża, odpręża, lekko chłodzi i może konkurować śmiało z koreańskimi cudami :) ma w składzie bogactwo naturalnych ekstraktów i filtrat ze śluzu ślimaka.

Teraz przyszedł czas na to, co Avida Dollars lubi najbardziej - maseczki do twarzy. W tamtym roku hitem mojej pielęgnacji okazały się koreańskie maseczki całonocne. Panda, to maseczko/kerm marki TonyMoly, Sidmool, to maseczka z peptydami, a beczułka, to nic innego jak maseczka z winem Holika Holika, która pachnie jak napój winogronowy. 

W zestawieniu maseczkowym nie mogła zabraknąć także maski oczyszczającej.  Jest to Madara Detox - droższy zamiennik maski marki Himalaya, który zdecydowanie ładniej pachnie i lepiej oczyszcza pory, ale różnica między nimi jest niewielka, więc jeśli nie chcecie wydawać fortuny, to śmiało sięgajcie po Himalaya Neem.

Ostatni ulubieńcy roku, to produkty do włosów :) Zakochałam się wręcz w drożdżowej maseczce Babuszki Agafii. Kocham ją za działanie, zapach i cenę :) kosztuje grosze i jest rewelacyjna. Kolejnym ulubieńcem jest naturalny szampon przeciwłupieżowy marki Ce'Bio z glinką. Nie pachnie ładnie, ale bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i zapobiega nawrotom łupieżu. Dzięki niemu panuję także nad przetłuszczaniem się czupryny. 

Znacie, któreś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać co Wam w padło w oko i co sądzicie ogólnie o tych kosmetykach jeśli ich używałyście.

P.S. Pamiętacie, jak wspominałam Wam o moim problemie z wykonawcą? Dochodzenie odszkodowań, to bardzo trudny proces i sami nie dalibyśmy rady. W takich sprawach najlepiej udać się do kogoś, lub firmy, która dobrze się na tym zna :)
Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...