5 marca 2017

Ulubieńcy miesiąca | Luty 2017 | Hagi, Tarte, Bikor, Earthnicity Minerals, L'oreal, The Secret Soap Store

Doczekałam się! Mamy marzec, a wraz z nim nadchodzi wiosna :) Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszyłam się z pierwszego dnia, gdy rano przywitała mnie plusowa temperatura i śpiew ptaków. Tak długo na to czekałam, że nawet deszcz nie jest w stanie zepsuć mi humoru :) Od teraz będzie już tylko przyjemniej, więcej słońca, energii, światła i zapału do pracy. Tym pozytywnym akcentem zapraszam Was na zestawienie ulubieńców miesiąca. Jak zwykle czekają na Was same perełki :)

W lutym dominowała kolorówka w postaci dwóch świetnych palet cieni. Jedna powala wszystkie na łopatki jakością i ceną (uzasadnioną), a druga była moja zachcianką i skorzystałam z dnia darmowej dostawy, aby zrobić sobie przedwczesny prezent urodzinowy ;)

Zacznę od tej petardowej, petardy, której recenzje znajdziecie TUTAJ. Jest to paleta cieni marki Bikor, która nie tylko przepięknie pachnie słodka wanilią i czekoladą, ale ma także niesamowitą pigmentację i jakość. Praca z nią to czysta przyjemność!

Kolejny ulubieniec z tego zdjęcia, to puder Velvet HD marki Earthnicity Minerals, który stosuję na strefę T. Jako jedyny długo trzyma mat i rzeczywiście daje efekt Photoshopa. Jego kolejnym plusem jest całkowicie naturalny skład, bo jest to puder mineralny :)

Teraz przyszedł czas na moją zachciankę urodzinowa, która jest paleta cieni Tarte, Tartalette in bloom. Jest to przepiękna paleta do makijażu dziennego i wieczorowego w odcieniach ciepłego brązu. Ma w sobie wszystko co potrzeba, by wyczarować rożnego rodzaju makijaże. Świetnie sprawdzi się na wyjazdach, bo posiada duże lusterko, a waży mało i jest całkiem poręczna :)

Moim wielkim odkryciem jest także maskara marki L'oreal Volume Million Lashes Fatale. Myślałam, że popularność tej serii jest mocno naciągana, że można taniej znaleźć równie dobry tusz do rzęs. Prawda jest taka, że efekt może da się uzyskać tańsza maskarą, ale L'oreal ma asa w rękawie pod względem trwałości ich tuszy. Ten tusz nie tylko daje mi efekt pięknych rzęs, ale zapewnia mi trwałość na cały dzień, nie kruszy się, nie odbija się na powiekach i sprawia, że nie wyglądam jak panda ;)

Z pielęgnacji mam tylko dwa kosmetyki, które w lutym skradły moje serce swoim działaniem  i zapachem. Pierwszy z nich to peeling cukrowy Hagi, o pięknym korzenno-cytrusowym zapachu.  Doskonale złuszcza dzięki dużym kryształkom cukru i dobrze nawilża skórę nie pozostawiając oblepiająco tłustej warstwy na skórze.


Ostatnim ulubieńcem jest krem do rąk winogoronowy marki The Secret Soap Store. Pachnie baaardzo przyjemnie :3 jak napój winogronowy lub cukierki. Nakładam go grubą warstwa na noc, a rano moje dłonie i skórki są cudownie nawilżone. Uwielbiam! Te kremy sa zdecydowanie lepsze od tych z L'Occitane.

Na zdjęciach widzicie też cześć mojego zamówienia ze sklepu Zaful. Są to tęczowe pędzle, które okazały się być całkiem fajne, jak na chińską produkcję <link do pędzli> . Wiadomo, że nie jest to jakość porównywalna do Zoevy, ale całkiem przyjemnie się nimi blenduje no i cudownie wyglądają ;D Poniżej zobaczycie też, resztę moich chińskich nowości z rodzaju garderobianych, ale muszę przyznać, że z przyjemnością je nosiłam, nosze nadal, a najbardziej przypadła mi do gustu czarna, bawełniana bluza, która jest niezwykle wygodna :)






Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...