14 lutego 2017

Ulubieńcy roku 2016 | Kolorówka

Wiem, że mamy już luty, a ja się zabieram za kosmetycznych ulubieńców ubiegłego roku, ale moim zdaniem nie jest jeszcze tak późno na tego rodzaju podsumowania. W sumie ro nawet dobrze, że przeczekałam tą całą zmasowaną falę ulubieńców roku. Dzięki temu nie umknie wam moja notka w gąszczu innych tego typu propozycji. Jeśli zatem jesteście ciekawi ile zmieniło się od poprzedniego roku w moich naj naj kosmetykach kolorowych, a co znajduje się nadal w śmietance, to zachęcam do przeglądnięcia dalszej części.

Myślałam, że jestem dość stała w uczuciach i moja kosmetyczna lista ulubieńców nie zmieniła się zbytnio w porównaniu do roku poprzedniego, ale właśnie przejrzałam post z tamtego roku i wyprowadziłam się z błędu. Zmieniło się wiele rzeczy, ale są na tej liście także kosmetyki, które goszczą w "top of de top" już drugi rok. Jeśli macie ochotę to zweryfikować to top 2015 znajdziecie TUTAJ. Kolejność kosmetyków z tegorocznego zestawienia jest przypadkowa, ale tym razem zdjęcia zostały zrobione przeze mnie, bo na szczęście opakowania nie zostały mocno zmasakrowane ciągłym użytkowaniem.  

Zacznę od podstaw makijażu czyli od bazy :) Na wstępie zaznaczę, że zapomniałam dodać do fotek bazę pod cienie Urban Decay Eden. Kosztuje około 100zł, ale jest niesamowicie wydajna, ładnie kryje żyłki i świetnie przedłuża trwałość cieni!

Na zdjęciu macie za to dwie bardzo fajne bazy pod makijaż :) Pierwsza z nich to baza z SPF 50 marki KIKO. Chroni przed słońcem i bardzo ładnie utrzymuje makijaż w nienaruszonym stanie. Miałam ja na ślubie Klaudii w upalny dzień i wyglądałam super aż do późnych godzin nocnych :) 

Ostatnia baza w tym zestawieniu, to nawilżająca wspaniałość marki Too Faced Hangover. Ma konsystencję lekkiego kremu, pachnie kokosem :) Wygładza skórę, koi ja i przygotowuje pod makijaż. Genialna dla cer suchych i zmęczonych.

Do kategorii baz dodałam także utrwalacz makijażu marki Inglot. Ta mgiełka to moje odkrycie roku :) i polecam ja każdej z Was jeśli potrzebujecie czegoś, co zafixuje makijaż, scali go i przedłuży jego trwałość 

Następne w kolejności są mazidła do twarzy koloryzujące :D Podkładu nie ma w tym zestawieniu, bo nie trafiłam jeszcze na mój ideał, ale za to są dwa kremy BB i krem tonujący. Kremy BB, to Missha Perfect Cover oraz Krem BB Klairs. Oba są genialne, bo nadają skórze naturalny zdrowy wygląd, kryją, to co powinny i mają do tego wszystkiego działanie odżywcze i rozjaśniające. Żaden podkłąd nie daje takiego efektu jak Koreańskie kremy BB.

Na letnie miesiące gorąco polecam Wam krem tonujący Madara. Dla mnie to najlepszy tego typu kosmetyk. Ma piękne wykończenie, nie widać go na skórze, wyrównuje jej koloryt i cudnie ja rozświetla, a do tego wszystkiego ma cudowny naturalny skład. 

Jeśli chodzi o korektory, to na mojej liście znalazły się aż 3. Kolejny rok w zestawieniu króluje Helena Rubinstein. Korektor ten kryje co powinien, jest lekki, nie roluje się, nie wchodzi w zmarszczki, jest niesamowicie trwały i pięknie rozświetla.

Zamiennikiem drogiej, jak cholera Heleny jest Astor Perfect Stay 24, który stanowi dla mnie kolejne odkrycie roku. Przepięknie wygląda pod oczami, kolor 001 jest idealny dla bladziochów i nie oksyduje. Trwałość ma jeszcze lepsza niż Helena, nie wysusza, rozświetla i kosztuje tylko 30zł! Po Helenę, gdy się skończy do Sephory już nie wracam, bo po co przepłacać.

Ostatni w zestawieniu jest korektor z Rimmela Match Perfection.  Dla mnie nieco za ciemny, ale latem do samoopalacza był całkiem ok, a czasem zastępował mi podkład :) Jest trwały, przyjemny dla skóry pod oczami, ładnie rozświetla i kosztuje niewiele. Jeśli jesteście ciemniejsze niż ja, to na pewno się z nim polubicie :)

Kolejnym krokiem w moim makijażu jest puder. Moja cera pod koniec roku przeszła totalną rewolucję i byłam zmuszona poszukać alternatywy dla moich ukochanych  pudrów rozświetlających. Udało mi się jeden taki znaleźć, który nie zawiera talku, ale zanim co, to po raz kolejny w zestawieniu ulubionych pudrów pojawi się Inglot HD oraz puder perłowy. Są to genialne pudry dla cer suchych i normalnych, które nie wysuszają cery. Dzięki temu świetnie sprawdzają się także do gruntowania korektora pod oczami.


Jedyny puder matujący w tym zestawieniu to Earthnicity Minerals Velvet HD na bazie krzemionki i miki. Jest transparentny, świetnie gruntuje makijaż, matuje i nie daje na twarzy efektu ciastka. Jego dodatkowym plusem jest naturalny skład.

Jeśli chodzi o róże i bronzery, to w zestawieniu znalazły się moje 3 totalne odkrycia. Pierwszym z nich jest róż marki Benefit Hervana. Jest to tego rodzaju różowy róż, który pasuje do każdego makijażu ze względu na neutralną tonację. Mój drugi ulubiony róż to Max Factor Creme Puff w odcieniu Nude Mauve. Uwielbiam go za uniwersalny kolor oraz niezwykle przyjemną konsystencję.


Ostatnim odkryziem ubiegłego roku jest puder do konturowania marki Inglot. Do tej pory uwielbiałam NYXa, ale teraz nie mam zamiaru do niego wracać, kiedy na wyciągnięcie ręki mam super produkt z Inglota :)

Makijażem oczu rządzą dwie konkretne palety: Urban Decay Naked 3 oraz Too Faced Sweet Peach. Są to moim zdaniem jedne z najlepszych palet pod względem pigmentacji i konsystencji cieni. Jeśli chodzi o pojedyncze sztuki, to najbardziej ukochałam sobie cienie Hani - GlamShadow. Ich pigmentacja, kolory, to dla mnie totalna petarda i to za jedyne 12!


Moje serce podbiły także cienie w sztyfcie marki KIKO. Jeśli lubicie tego typu konsystencje, do wykonywania szybkiego makijażu, to jest zdecydowanie coś dla Was. Świetnie sprawdzą się także w roli bazy, bo są nie do zdarcia :)


Na wyróżnienie zasługują także metaliczne linery marki Golden Rose. Sa niesamowicie napigmentowane, cudnie prezentują się na powiece, a do tego mają bardzo wygodny pędzelek, którym łatwo namalować kreskę.  Takie samo zdanie mam o linerach marki Eveline i jak widać mam prawie wszystkie kolory :) W zestawieniu linerów znalazła się także czarny rodzynek marki Rimmel :) , który ma również bardzo wygodny pędzelek i świetną pigmentację. Jak widać - jestem fanką linerów w kałamarzu ;D


Na koniec zostały nam kosmetyki do brwi i rzęs. Najlepszą maskarą jaka używałam w tamtym roku była Loreal False Lash Wings Midnight Black. Cudownie wydłuża, lekko pogrubia i nie skleja rzęs. Do tego jest niesamowicie trwała i nie kruszy sie w ciągu dnia. Na pewno będę do niej wracać.


Z kosmetyków do brwi najbardziej ukochałam sobie pomadę do brwi marki Inglot. Jest bardzo trwała i łatwo się nią wypełnia brwi. Jeśli jednak nie przepadacie za tego typu kosmetykami, to polecam wam równie dobre trio marki Golden Rose (dwa cienie + wosk) oraz żel do brwi marki Rimmel :)

Znacie, któreś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać co Wam w padło w oko i co sądzicie ogólnie o tych kosmetykach jeśli ich używałyście.

Korzystając z okazji, że jest to dość poczytny post chciałam zapytać Was o opinie. Nie podoba mi się mój zgryz, nie jest może tragiczny i na pierwszy rzut oka nie widać, że jest z nim coś nie tak, ale chciałabym w przyszłości poprawić wygląd mojego uśmiechu. Bardzo ciekawi mnie metoda z szynami Clear Alginer, którą oferuje http://www.orto-magic.eu/ Czy któraś z Was prostowała zgryz w ten sposób?  Do tradycyjnego aparatu nie jestem zbytnio przekonana i metoda na bezbarwne szyny jest bardzo interesująca. Koniecznie dajcie znać!

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...