3 grudnia 2016

Dr. Hauschka | Tonik odświeżający na dzień i na noc

Nie wiem, jak mogłam kiedyś żyć bez toniku, ale wiem, że teraz nie może go zabraknąć w mojej kosmetyczce. Według mnie nie tylko wyrównuje ph skóry, ale dostarcza "wstępnie" to czego skóra potrzebuje i przygotowuje ją do aplikacji kolejnych kroków. Zazwyczaj używam jednego toniku i pora dnia nie ma dla mnie znaczenia, ale w przypadku toniku Dr. Hauschka upodobałam sobie porę wieczorną na jego aplikację. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części :) Przecież nie podaje się deseru przed obiadem prawda?

O kosmetykach tej marki można poczytać sporo pozytywnych recenzji. Jest o dość droga marka dlatego każda recenzja ich kosmetyku jest na wagę złota. Żadna z nas przecież nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto. Do toniku byłam nastawiona bardzo sceptyczne, ale pamiętałam o tym, że tego rodzaju kosmetyk może zaskoczyć i zdziałać dla skóry wiele dobrego. Zwłaszcza jeśli w składzie ma naturalne ekstrakty.

Dzięki swym właściwościom wzmacniającym tonik odświeżający na dzień i na noc powinien regulować poziom jej nawilżenia. Wyciągi z oczaru wirginijskiego i przelotu pospolitego posiadają działanie odżywcze. Dzięki nim indywidualna równowaga skóry zostaje zachowana, a cera odzyskuje naturalne zabarwienie i zdrowy blask. Przeznaczony do cery normalnej, suchej, wrażliwej i dojrzałej. Polecany jako podstawowy kosmetyk w beztłuszczowej pielęgnacji na dzień i na noc lub po zastosowaniu 28 dniowej kuracji w ampułkach na noc.

Skład: Water (Aqua), Anthyllis Vulneraria Extract, Alcohol, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Bark/Leaf Extract, Fragrance (Parfum), Linalool*, Citronellol*, Geraniol*, Limonene*, Citral*.    

Cena toniku jest wysoka (87zł) i zapewne nie zawdzięcza jej tylko samym ekstraktom. Masywna, wykonana z grubego szkła butelka oraz metalowy atomizer na pewno maczali w tym palce. Musze przyznać, że opakowanie to robi wrażenie, ale niestety nie jest zbyt praktyczne np w podróży. Sam atomizer jednak zasługuje na pochwałę, gdyż "wypsikuje" idealną, delikatna mgiełkę.

Zapach tego kosmetyku jest ziołowy, trochę herbaciany i posiada tez delikatna nutę owocową. Dla mnie jest on energetyzujący i pobudzający zmysły. Wiem jednak, że nie wszyscy lubują się w takich ziołowych aromatach.

Jeśli chodzi o działanie, to wiadomo, że nie jest one spektakularne i nie odmieni diametralnie naszej cery. Jest to w końcu tonik, który ma przygotować nasza cerę do przyjęcia innych kosmetyków, wstępnie ja nawilżyć i delikatnie odżywić. Jak mogliście zauważyć wyżej, ma on w składzie alkohol, ale zupełnie nie podrażnia i nie wysusza mojej cery, która jest  z rodzaju "normalnych". Ja mam wrażenie, że dzięki niemu pobudza nieco krążenie i usprawnia przenikanie składników aktywnych. Ze względu na to  działanie używam go wyłącznie wieczorem, by kosmetyki o silniejszym działaniu mogły lepiej przeniknąć w głąb naskórka. Spryskuje obficie twarz, a następnie wklepuję go dłońmi. Skóra mojej twarzy po aplikacji jest uspokojona, odświeżona i bardzo przyjemna w dotyku.W przypadku cery wrażliwej i płytko unaczynionej jednak bym uważała, bo w tych dwóch przypadkach może wystąpić reakcja w postaci zaczerwienienia, pieczenia co nie jest najprzyjemniejsze i chcemy tego unikać.

Według mnie jest to dobry tonik do codziennej pielęgnacji cery, a jego dodatkowym plusem jest przyjemny atomizer oraz baardzo duża wydajność. Używam go ponad 3 miesiące i nie zużyłam nawet połowy opakowania.  Doskonale wywiązuje się on ze swojej podstawowej roli, a zarzucić mu można jedynie obecność alkoholu w składzie, przez co może podrażniać skórę wrażliwą i naczynkową. Dodatkowo przeszkadza, to w robieniu "maseczki tonikowej", bo obawiam się, że mogłoby mieć to skutek odwrotny do zamierzonego. Nie jest to zły produkt, bo robi to co powinien ale tez jakoś szczególnie mnie nie zachwycił. Określiłabym go mianem kosmetyku "w sam raz na raz" :) czyli używa mi się go przyjemnie, ale nie czuję potrzeby kupienia go po raz drugi za tak wysoka cenę.

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...