5 września 2016

CLINIQUE Pep-Start Eye Cream | Dobry start gwarancją dobrego samopoczucia

Krem pod oczy w swojej kosmetyczce powinna mieć każda kobieta, niezależnie od typu skóry czy wieku. Już od najmłodszych lat powinnyśmy w sobie wyrabiać nawyk jego codziennego stosowania. Wszystko po to, aby spojrzenie zachowało młodzieńczą świeżość jak najdłużej, a skóra pod oczami wyglądała na odżywioną i nawilżoną przez cały dzień. Podobno najlepiej na skórę pod oczami wpływają peptydy, które nie tylko działają przeciwzmarszczkowo, ale także wpływają na "pogrubienie" naszego naskórka, przez co cienie są mniej widoczne. Dlatego tez staram się, aby moje kremy pod oczy zawierały te składniki, a ostatnio trafiłam na peptydowa bombę pod oczy czyli krem Clinique Pep Start.

Oczywiście nie kupiłam go w ciemno wodzona obietnicami z reklamy. Jako rozważny i świadomy konsument najpierw sięgnęłam po próbkę. Właściwie, to kupiłam miniaturę, o całkiem sporej pojemności, która wystarczyła mi na około 2-3 tygodnie stosowania. Po tym czasie stwierdziłam, że przy pierwszej promocji w perfumerii Sephora kupię pełnowymiarowe opakowanie.

Clinique Pep-Start TM Eye Cream to sprytny, lekki, nawilżający i rozświetlający  krem z peptydami, który ma sprawić, że  skóra pod oczami będzie wyglądać na nawilżoną i świeżą przez cały dzień i ma pomóc nam w walce z opuchlizną. Ja niestety należę do tego rodzaju osób, które z poranną opuchlizną zmagają się praktycznie codziennie przez co z rana wyglądam zwyczajnie tragicznie. Krem Clinique zatem powinien stanowić doskonałe remedium na moje bolączki, a na dodatek ma chronić mnie przed zmarszczkami. 

Krem ten wabi nie tylko obietnicami Jak widać na zdjęciach ma wyróżniające go w tłumie innych kremów opakowanie. Kolor soczystej pomarańczy ma świadczyć o jego pobudzających właściwościach, a aplikator w formie masującej kulki ma pomóc nam rozprawić się z opuchlizną. Szczerze mówiąc, to nie wiem czy ten fikuśny aplikator jakoś specjalnie wpływa na lepsze działanie kremu, ale na pewno w niczym nie przeszkadza :)

Clinique Pep - Start, to krem o lekkiej konsystencji, który nadaje się na noc, jak i na dzień. Wchłania się szybko, ale pozostawia na długi czas uczucie nawilżenia. Sprawia także, że korektor pod oczami w ciągu dnia wygląda znacznie lepiej niż wtedy, gdy Pep -Start nie gościł w naszej kosmetyczce. W jego składzie, jak nazwa wskazuje znajdziemy kompleks peptydów, które pobudzają fibroblasty do produkcji kolagenu przez co nadają gładszy, młodszy i wypoczęty wygląd. Oprócz tego znajdziemy w nim jeszcze kofeinę, która przywraca skórze energię redukując opuchliznę pod oczami. Jest tu też wyciąg z alg, który działa na skórę kojąco sprawiając, że staje się mniej podatna na powstawanie wywołanych podrażnieniem cieni pod oczami; fitosfingozyna, która redukuje cienie usuwając nadmiar płynów gromadzących się pod oczami; wyciąg z melasy, który przeciwdziała powstawaniu cienii i rozjaśnia okolicę pod oczami, nadając twarzy wypoczęty wygląd; wyciąg z kory magnolii, który działa kojąco, redukując cienie i opuchliznę, a także wyciąg z orzecha Sapindus Mukurossi oraz z drzewa tara, które wspólnie zwalczają oznaki zmęczenia.

Czy skóra pod oczami wygląda po jego zastosowaniu lepiej? Na pewno jest dobrze nawilżona, a stosowany rano rzeczywiście pomaga w szybszym tempie zredukować opuchliznę i zmęczony wygląd. Nie jest to jednak 5 minut, a dobre 20-30, ale nie oszukujmy się - cudów nie ma, a bez tego kremu moja opuchlizna twarzy schodzi o wiele dłużej. Stosowany regularnie rzeczywiście wpływa na delikatne rozjaśnienie skóry pod oczami, dzięki czemu wyglądamy promiennie, ale w tym przypadku również nie oczekiwałabym cudów w postaci kompletnej niwelacji cieni. Po prostu z biegiem czasu skóra w tym rejonie wygląda na nieco bardziej wypoczętą niż zazwyczaj.  Mimo wszystko, jak na krem pod oczy robi całkiem sporo, a na dodatek ma w składzie porządną dawkę substancji, których delikatna skóra pod oczami bardzo potrzebuje, by zachować dobrą kondycję na dłużej. Dlatego też polecam Wam szczerze ten kosmetyk :) Klaudia SheWolf skusiła się za moja namową i również go sobie chwali.

Gdzie można go kupić? Sklep stacjonarny Clinique lub ten internetowy, albo perfumerie Sephora. Jego cena regularna to 99zł, ale w Sephorach co chwila jest -20% z kartą więc można go dorwać za 79zł - ja tak zrobiłam i ten rodzaj zakupów polecam najbardziej :)

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...