19 maja 2016

SKIN79 SUPER+ TRIPLE FUNCTIONS BB CREAM - ORANGE

Azjatyckie kremy BB, to moje ulubione kosmetyki do makijażu twarzy. Z ich udziałem moje cera wygląda najlepiej i czuje się komfortowo  przez wiele godzin. Mimo testowania różnych podkładów, nawet tych w wyższej półki, zawsze wracam do azjatyckich kremów. One dają mi to, czego nie potrafię znaleźć w drogerii czy perfumerii. Nic w tym dziwnego, gdyż zostały stworzone po to, aby skóra po zabiegach dermatologicznych mogła wyglądać lepiej i była równocześnie pielęgnowana. Dla mnie to produkty idealne, a tym razem sięgnęłam po kolejny hit z rodziny Skin79 czyli SKIN79 SUPER+ Orange.

Pewnie dla wielu z Was pierwszym skojarzeniem z kremami BB jest słabe krycie, lekkość i delikatne nawilżenie skóry. - See more at: http://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2015/06/kultowe-azjatyckie-kremy-bb-skin79-na.html#sthash.tDWSQcAW.dpuf
Pewnie dla wielu z Was pierwsze skojarzenie z kremami BB, to słabe krycie, lekkość i delikatne nawilżenie skóry. Wszystko, to przez drogeryjne kremy tonujące, które na fali popularności kremów BB zostały tak nazwane, a nie mają z nimi nic wspólnego. Prawdziwy krem BB powinien zapewnić skórze dobre krycie, nawilżenie, ochronę przeciwsłoneczną, mieć jeszcze właściwości pielęgnacyjne i do tego wygładzać skórę dzięki składnikom, które znajdziemy w bazach pod makijaż. Jest to taki kosmetyk do wszystkiego, ale ważne, że nie jest do niczego ;) Za to właśnie kocham azjatyckie kremy BB, bo nakładając jeden produkt, nie muszę martwić się o krycie, wygładzenie i co najważniejsze wysoką ochronę przeciwsłoneczną.

Kremy od Skin79 mają zwykle SPF 30 i wyżej, poza tym posiadają w składzie substancje wybielające przebarwienia, nawilżające i przeciwzmarszczkowe. Ja miałam okazję używać dwóch wersji. Niedawno skończyłam Skin 79 Gold, a obecnie używam Skin79 Super+ Orange, który jest jednym z najchętniej kupowanych ze względu na swój kolor.

Skin79 Super+ Triple Functions BB Cream (Orange) 
Od producenta:

Europejki pokochały ORANGE za kolor,który jest najbardziej zbliżony do europejskich podkładów drogeryjnych,jednocześnie zachowując wszelkie właściwości azjatyckiego
kosmetyku typu BB cream. Lekka formuła oraz żółte tony nadają skórze jednolity odcień, staje się gładka, świeża i promienna. Krem posiada kompleks regulujący pracę gruczołów łojowych, jest więc idealną propozycją na lato. Pomaga zachować zdrowy wygląd skóry, ponadto posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF50+PA+++


Moja wersja to miniaturka, o pojemności około 10ml. Pełnowymiarowy produkt znajduje się w charakterystycznym dla tej serii opakowaniu z pompką. Jak już wspomniałam wersja Orange jest jedną z najchętniej kupowanych ze względu na kolor. Jest to najbardziej żółty ze wszystkich kremów BB Skin 79. Właściwie nie ma w sobie ani grama szarawych i różowych tonów charakterystycznych dla tego rodzaju kosmetyku. Mimo wszystko trudno go porównać z tradycyjnym podkładem. Na szczęście, każdy BB ma tą magiczną właściwość dopasowania się do koloru skóry w mniejszym lub większym stopniu. Przed zakupem pełnowymiarowego opakowania radzę jednak kupić próbki aby mieć pewność, że nie tylko kolor nam pasuje, ale także jego właściwości i zachowanie w ciągu dnia na skórze.

Skin79 Super+ Triple Functions BB Cream Orange opisywany jest jako ten bardziej matujący. Ja jednak jakiegoś specjalnego matowienia nie zauważyłam porównując go do wersji złotej. Myślę, że poszczególne wersje Skin79 różnią się między sobą tylko kolorem i składnikami pielęgnacyjnymi. Nie są to kosmetyki bardzo trwałe, ale u mnie wytrzymują 8-10 godzin bez większego szwanku. Ścierają się tylko lekko wokół nosa, czy brody (gdy nosimy szalik), ale zwykłe podkłady w tych miejscach również lubią schodzić. Taki już urok tych newralgicznych miejsc. Poza tym bardzo ładnie rozświetla skórę, dając jej delikatny i bardzo subtelny blask (zdecydowanie nie taki jak w przypadku podkładów z drobinkami). Po kilku godzinach zaczyna się delikatnie świecić, ale moim zdaniem wygląda to zdrowo, a nie tłusto. Nie podkreśla suchych skórek. Daje mi poczucie komfortu i nawilżenia w ciągu dnia, a to cenie sobie najbardziej. U mnie nie okazał się komedogenny, czyli nie zapchał skóry, nie podrażnił jej ani nie uczulił. Plusem jest również wysoki filtr - SPF50.

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z tego kremu BB. Ogólnie rzecz biorąc ten rodzaj "podkładu" idealnie wpisuje się w moje potrzeby jeśli chodzi o makijaż twarzy. Serdecznie polecam każdej z Was wypróbować choć raz prawdziwy, azjatycki krem BB, bo naprawdę stanowi on miłą alternatywę dla tradycyjnych podkładów dostępnych na naszym rynku.

Buziaki
Ada :)
Prawdziwy krem BB powinien zapewnić skórze dobre krycie, nawilżenie, ochronę przeciwsłoneczną i mieć jeszcze właściwości pielęgnacyjne. - See more at: http://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2015/06/kultowe-azjatyckie-kremy-bb-skin79-na.html#sthash.tDWSQcAW.dpuf

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...