23 maja 2016

O tym jak dałam sie naciąć! | Catrice, flamaster do brwi Longlasting Brow Definer - 040

Brwi to jeden z ważniejszych elementów w moim makijażu, ale w przeciwieństwie do brwiomanaiaczek nie eksperymentuję zbytnio z kosmetykami do ich podkreślania. Lubię te najprostsze rozwiązania, w których nie potrzeba mi dodatkowych akcesoriów w postaci pędzelka, a samo malowanie zajmuje minutę. Jako, że kredka z Catrice chyliła się ku końcowi postanowiłam się skusić na szeroko chwaloną nowość jaka jest flamaster tej samej marki.

Najbardziej zaufałam w tej kwestii Maxineczce, bo co jak co, ale na podkreślaniu brwi to ona się zna, jak mało kto. Najbardziej kuszące w tym kosmetyku było to, że z jego użyciem, możemy wypełnić brwi naprawdę ekspresowo, dokładnie w tych miejscach na których nam zależy i co najważniejsze- niesamowicie precyzyjnie za sprawą smukłego pędzelka.  Zdecydowałam się na średni kolor z trzech, które mamy do wyboru. Nie lubię zbyt ciemnych brwi dlatego zawsze decyduję się na "mysi" kolor wypełniacza. 


Naczytałam się sporo o tym, że jego końcówka z włosia jest idealnie przycięta i można nią dorysować pojedynczy włosek - super. Dozowanie koloru jest równomierne dzięki czemu każda linia, będzie miała idealna pigmentację, a w zależności od siły nacisku uzyskamy efekt bardzo naturalny lub mocniejsze wypełnienie. 

Otóż w moim przypadku jest to kompletny bubel. Być możne trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, ale pigmentacja jest słaba i muszę się porządnie namachać zanim coś namaluję, końcówka w ogóle nie dozuje koloru i nie jestem w stanie narysować pojedynczego włosa tak, jak chciałam. Na dokładkę kolor, który wraz z wysychaniem miał przybierać chłodniejsze tony na mojej skórze wychodzi zielono. Ogólnie rzecz biorąc mój flamaster to totalne zaprzeczenie tego o czym naczytałam się i nasłuchałam w sieci. Nie można mu jednak odmówić trwałości, bo trzyma się na brwiach do wieczora bez większego problemu. 


Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszyłam na ten flamaster. Już widziałam jak sobie delikatnie domalowuję włoski tam gdzie potrzebuję, a moje brwi będą miały piękny kształt i naturalny wygląd. Niestety mam pecha i wróciłam z podkulonym ogonem do sprawdzonej kredki. Tym razem postawiłam na Golden Rose, którą lubię równie bardzo jak Catirice i stosuję zamiennie. Może powinnam wziąć kolor najciemniejszy wtedy byłabym bardziej zadowolona? Macie z nim jakieś doświadczenia?

Pisaki kosztują około 15zł w drogeriach natura i Hebe, można je tez dorwać w sklepach internetowych (mój jest z drogerii Cocolita) 

Może któraś z Was już miała okazję je wypróbować? Jak się u Was sprawdził?
Buziaki
Ada

P.S. w Lidru możecie dorwać kosmetyki Miss Sporty, świetne blendery i sokowirówki! W sam raz do przygotowywania pysznych koktajli i soków z letnich owoców :) Więcej info w gazetce.

https://lidl.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-lidl-23-05-2016,20350/18/



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...