22 lutego 2016

Nowości kosmetyczne i nie tylko | Luty 16'


Cześć kochani! Jak się macie? Ja przeżywam jeszcze wczorajsze spotkanie blogerek, które organizowałam wraz z Klaudią. Udało nam się wyśmienicie (skromność ;D) atmosfera była przednia, rozmowom nie było końca... Ogólnie rzecz biorąc było niesamowicie! Nadal nie mogę w to uwierzyć, że dziewczyny zjechały się z całej Polski do mojego miasta. Szczególnie podziwiam Czarszkę, bo większość czasu spędziła w pociągu :) No ale nie o tym dzisiejszy post. Więcej szczegółów na temat spotkania będzie w osobnym poście. Dzisiaj pokaże Wam moje zakupy poczynione w lutym.

Nie wiem od czego tym razem zacząć? Może od ciuchów, a później pokażę Wam o co wzbogaciła się moja kosmetyczka? Tym razem pokusiłam się o zamówienie dwóch kolejnych bluzek. Tym razem nie zaskoczyły mnie swoją długością (ta z poprzedniego zamówienia, jest dziwnie krótka)
Pierwsza z nich jest w stylu boho. Krój to taki luźny, zwiewny nietoperz. Musiałam jej jednak nieco zaszyć ten dekolt, bo był nieprzyzwoicie mocno wcięty ;D Druga zaś ma piękny motyw kwiatowy, ale też niesamowicie wkurzające małe kwadratowe guziki, które się ciężko zapina. 




Następne w kolejności ciuchowe łupy to czarna narzutka, która zawsze się przyda i do wszystkiego pasuje. Szczególnie gdy trzeba mieć w biurze uniform pingwina :P 
Ostatnią już rzeczą, która pojawiła sie w mojej szafie jest szara wczesnowiosenna kurteczka. Bardzo spodobał mi się jej fason. Bardzo miło zaskoczył mnie jej materiał, bo jest bardzo miękki i przyjemny, a jakość wykonania jest na poziomie dobrej sieciówki co jeszcze bardziej mnie ucieszyło. Czekam zatem niecierpliwie na cieplejsze dni.


Teraz przyszedł czas na kosmetyki, czyli to co lubicie najbardziej. Za sprawa rekomendacji Czarszki skusiłam się na serum do twarzy. Jeszcze go nie próbowałam, ale mam nadzieje, że zdziała cuda, tak jak to opisywała Paulina. Musiałam też uzupełnić braki w postaci suchego szamponu, bo moja grzywka czasem rano lubi wyglądać tragicznie, a Batiste to mój jedyny ratunek o 6 rano. 


W tym miesiącu kupiłam też moją pierwszą pomadkę marki MAC. Zdecydowałam się na odcień Mehr, który idealnie sprawdza się na co dzień. Oprócz tego  dorwałam piękną kredkę z Essence w kolorze Soft Berry. Nie mogło się obejść też bez odwiedzin sklepu Golden Rose. Wyniosłam stamtąd kredkę do brwi, kredkę na linie wodną oraz przepiękny złoty liner.


Stałam się także posiadaczka pięknych puchatych pędzli, które zaskoczyły mnie swoja miękkością. Nie sa to oczywiście oryginały, ale cieszą oko i przyjemnie się nimi maluje.  Srebrne znajdziecie TUTAJ, a te w mieszanym kolorze TUTAJ


Zamówiłam tez kolejne naklejki na paznokcie. To najprostszy sposób na ich ozdobienie. Tym razem wybrałam urocze kotki :3 Kupicie je TUTAJ

To by już były  wszystkie nowinki jakie wpadły w moje ręce w lutym :)

Buziaki
Ada :)





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...