14 grudnia 2015

Ulubieńcy mieisąca | Listopad 2015 | MAC, Lily Lolo, NYX, Urban Decay


Mamy początek grudnia, a ja dopiero mam dla Was ulubieńców listopada. Jestem ostatnio w lekkim niedoczasie, ale staram się nadrabiać zaległości najszybciej jak tylko potrafię. Listopad śmignął mi ekspresowo nim się obejrzałam zastał mnie 1 grudnia. Wszystko za sprawą załatwiania papierologii różnej maści związanej z moim stażem, a później standardowo, jak to po pracy czasu na wszystko inne zostaje niewiele. Mimo wszystko ciesze się, ze udaje mi się wszystko ogarnąć i nikt nie czuje się zaniedbany :)

Ostatnio odgrzebuję kosmetyki rożnej maści, które posiadam w swojej toaletce. Jest to bardzo fascynujące zajęcie! Mimo, że dany kosmetyk mam już od bardzo dawna i wydawałoby się, że znam go bardzo dobrze, to za każdym razem odkrywam go na nowo i pukam się w czoło z zapytaniem, jak  mogłam go tak porzucić. Ale oprócz takich odkrytych na nowo perełek mam dla Was też dwie nowości. 


Podkład NYX HD, to mój największy ulubieniec. Powinnam go zatem używać namiętnie i często, ale w przypadku takich perełek zaczynam je sobie oszczędzać i używam w międzyczasie różnych innych podkładów, które wydają mi się równie dobre. Jednak gdy użyję NYXa widzę ogromną różnicę. Kolor jest dla mnie idealny, podkład jest prawie niewidoczny na skórze, a ona wygląda niezwykle promiennie. Jak na razie nic nie może mu dorównać :) Zaznaczam jednak, że jest to podkład raczej dla osób z cera normalna lub suchą, które potrzebują wyrównania kolorytu.  

Puder HD NYX Stay Matte Byt Not Flatt został przeze mnie ponownie wygrzebany z torebki. Nosze go tam w razie potrzeby ewentualnych poprawek, ale że rzadko przychodzi mi je robić, to leżał w kosmetyczce na dnie torebki nieco zapomniany. Stay Matte Byt Not Flatt jak wskazuje nazwa wykańcza makijaż, lekko matuje i zagruntowuje podkład dając satynowe i zdrowe wykończenie. Jest bardzo drobno zmielony i ładnie stapia się ze skóra nie dając pudrowego wykończenia. Ten rodzaj pudru bardzo mi odpowiada i teraz używam go codziennie. Świetnie sprawdzi się dla skóry normalnej i suchej.


Kolejnymi ulubieńcami są pigmenty / cienie sypkie, które męczyłam prawie każdego dnia ze względu na ich niepowtarzalne kolory i wykończenie. 

Cień sypki Lily Lolo Chocolate fudge cake, to również zapomniany skarb z mojej toaletki. Nie wiem dlaczego po niego nie sięgałam mimo tak pięknego koloru jakim jest ciepły brąz opalizujący na fiolet. Teraz doceniłam jego właściwości, bo dzięki niemu można rano szybko zrobić piękny makijaż używając tylko jego, bawiąc się tylko intensywnością i kolejnymi warstwami koloru.

Kolejna perełka jest mój nowy nabytek (odsypka odkupiona od Klaudii She Wolf) pigment MAC Vanilla. Ma on przepiękny i niepowtarzalny opalizujący kolor. Idealnie nadaje się do zrobienia niezwykle interesującego makijażu dziennego lub do rozświetlania wewnętrznego kącika. W słoiczku wydaje się być identyczny jak pigment Kobo sea shell, ale kolor, na który opalizują jest zupełnie inny.


Ostatnim ulubieńcem jest moja najnowsza paleta cieni w kolekcji - Urban Decay Naked Smoky. Jest to przepiękny i bardzo praktyczny zestaw cieni w chłodnej tonacji. Można tymi cieniami wykonać makijaż dzienny, jak i wieczorowy! Moim zdaniem idealnie sprawdzi się na wyjazdach. Co do jakości i trwałości - jak  zwykle na najwyższym poziomie. 

Listopad to kolejny miesiąc, w którym zestawienie ulubieńców jest dosyć skromne ilościowo, ale za to wszystkie wymienione tutaj pozycje są godne zainteresowania. 
A Wy jakich macie ulubieńców listopada?

P.S.
Jest dopiero początek tygodnia, a ja już mam dość. Najchętniej wybrałabym się na urlop w Dolinie Wielkiej Roztoki np. w hotelu http://perlapoludnia.pl/

Buziaki
Ada :)

Przypominam o trwającym rozdaniu !!!

http://www.avida-dollars.pl/2015/11/rozdanie-wygraj-box-niespodzianke.html


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...