26 grudnia 2015

Sephora Microsmooth | Wypalany, trójkolorowy puder do modelowania twarzy


Konturowanie większości z nas nie jest obce. Szczególnie wypromowała je swego czasu Kim Kardashian pokazując nam, że dzięki temu można sobie namalować nową twarz. Ja nigdy nie byłam na tyle odważna, aby zafundować sobie na własnej twarzy konturowanie w gwiazdorskim stylu, czyli na mokro, ale produkty suche do lekkiego wymodelowania tego co potrzeba nie są mi obce. Roświetlacz, róż i bronzer goszczą na mojej cerze codziennie. Ostatnio do mojej kosmetyczki trafiło sprytne trio do konturowania marki Sephora. Dzięki wypiekanej formule i cząsteczkom microsmooth ma nadać naszej cerze  naturalny efekt wyrzeźbienia.


Rozwiązanie kompaktowe typu 3w1 z pewnością sprawdzi się znakomicie w podróży. Dzięki niemu oszczędzamy nieco miejsca w kosmetyczce. Na co dzień sprawdzi się równie dobrze, zwłaszcza rano, gdy czasu jest mało, bo nie musimy szukać pojedynczych kosmetyków. Solidne opakowanie zawiera 7g wypiekanego produktu. W jego skład wchodzi róż, rozświetlacz oraz bronzer, a do wyboru mamy cztery wersje kolorystyczne. Ja z racji bardzo jasnej karnacji posiadam numer 01 Clair. Jeśli zaczynacie przygodę z konturowaniem, to na spodzie opakowania znajduje się samouczek, gdzie zilustrowane zostało dokładnie, to jak macie wykonturować poszczególne części twarzy. 


Produkt jest wypiekany i na początku obawiałam się, że będzie dosyć twardy i mało napigmentowany. Konsystencja jednak miło mnie zaskoczyła. Jest delikatnie miękka i jakby wilgotna, a do tego  pudry są jedwabiste i przy aplikacji zarówno pędzlem, jak i palcami ładnie wtapiają się w skórę, dając naturalny, satynowy efekt. Dobrze współpracują z podkładami, których używam. Dają się ładnie stopniować (naprawdę trudno przesadzić), bez powstawania jakichś cieni czy smug. Każdy z kolorów bez problemu się rozciera i nawet osoba początkująca nie zrobi sobie nimi plam na skórze. Trwałość określiłabym jako bardzo dobrą. Bez problemu pudry te utrzymują się na skórze 8 godzin i dłużej. Ścierają się równomiernie, bez brzydkich plam.


Jeśli chodzi o poszczególne kolory, to sprawa tutaj wygląda różnie. Bronzer w moim przypadku jest zdecydowanie za ciepły. Ewidentnie wpada w pomarańczowe tony i sprawdzi sie on bardziej do opalania twarzy niż do konturowania ( wersja numer 3 i 4 składająca się z brązów, posiadają chłodny odcień). Róż natomiast ma bardzo ładny różowo-brzoskwiniowy odcień. Nadaje twarzy promiennego i wypoczętego wyglądu. Moim zdaniem jest to uniwersalny odcień, który pasuje do każdego makijażu. Rozświetlacz również jest bardzo przyjemny. Nadaje skórze delikatnego blasku z różową poświatą. Sprawdzi się świetnie na szczytach kości policzkowych, ale z racji różowego tonu nie stosowałabym go na środek twarzy tak, jak jest to wskazane w instrukcji. 


Ogólnie jestem z tego produkty zadowolona. Z chęcią sięgam po róż i rozświetlacz w moich makijażach. Szkoda tylko, ze odcień bronzera jest taki nietrafiony. Aby móc używać wszystkich kolorów, tak aby nic się nie zmarnowało bywa, że mieszam ze sobą wszystkie 3 kolory uzyskując w ten sposób ciekawy odcień różu do policzków. Jeśli jesteście zainteresowane to serdecznie polecam wybrać się do Sephory aby zapoznać się lepiej z tym produktem i wybrać dla siebie odpowiednią wersje kolorystyczną. Cena tego trio to 65zł, ale warto polować na promocje -20% :)

W ogóle jak Wam mijają święta kochani? Ja już powoli nie mogę patrzeć na jedzenie.  Oprócz tego naszła mnie mała refleksja podczas przedświątecznego spotkania. Mój stolik pod laptopa, który aktualnie służy mi jako mini toaletka powoli przestaje spełniać swoją funkcję. Im dłużej prowadzę bloga, tym więcej miejsca zajmują moje kosmetyki. Pora chyba porozglądać się za jakaś szafką, biurkiem lub komodą. Sklep http://meblohand.eu/ ma całkiem bogatą ofertę jeśli chodzi o tego typu meble. Może wpadnie mi tam coś w oko.

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...