8 grudnia 2015

GlySkinCare, Gly Masque, Maseczka nawilżająca (3% kwasu glikolowego)


Jak na prawdziwa fankę wszelkich maseczek do twarzy przystało testuję różne mazidła tego pokroju. Najbardziej lubię te, które nie są zbyt oczywiste w swoim działaniu ze względu na zawarte w nich składniki. Jedną z nich jest maseczka GlySkinCare, która opiera się na glince i kwasie glikolowym, a ma za zadanie nawilżać nasza cerę. Po wyżej wymienionych składnikach prędzej określiłabym ja jako oczyszczającą niż nawilżającą dlatego musiałam sprawdzić jak się rzeczywiście zachowuje na skórze.

Produkty GlySkinCare opierają się na kwasie gikolowym pozyskiwanym z trzciny cukrowej. Dzięki jego szczególnym właściwościom możliwe jest złuszczanie martwego naskórka, rozjaśnianie przebarwień, nawilżanie oraz poprawa napięcia skóry. Gly Masque, dzięki wysokiej zawartości oligoelementów (Bentonite) i 3% kwasu glikolowego, jest maską, która powinna skutecznie oczyszczać i przywracać równowagę naskórka, pozostawiając twarz gładką i orzeźwioną. Maseczka ta ma również korzystnie wpływać na delikatną skórę wokół oczu dodając jej miękkości. Efekt nawilżenia twarzy powinien utrzymać się do 24 godzin. 


Tuba w jakiej znajduje się maseczka ma pojemność 50ml, czyli jest całkiem spora i kosmetyk, ten powinien wystarczyć na dosyć długo. Konsystencja moim zdaniem jest typowa dla większości "glinek w tubkach". Taka typowa gładka pasta w kolorze cementu. Przed użyciem należy pamiętać o tym aby dokładnie wstrząsnąć opakowanie, bo tego typu produkty lubią się rozwarstwić i gdy tego nie zrobimy wyleci nam najpierw woda, a później "pasta". Zapach nie należy do najbardziej przyjemnych. Czuć bardzo dobrze obecność kwasu glikolowego. 


Maskę należy równomiernie rozprowadzić na powierzchni twarzy i pozostawić ja na 10-15 minut. Po tym czasie produkt zastyga, ale nie tworzy nieprzyjemnej ściągającej skorupy, jak większość maseczek glinkowych. Jej powierzchnia jest sucha, ale jakby elastyczna. Zmywa się bez problemu przy pomocy ciepłej wody, ale jeśli ktoś ma taka ochotę, można w tym celu użyć również żelu do twarzy lub mydełka. Moim zdaniem po tych 10-15 minutach maseczka zbytnio nic nie robi dlatego uznałam, ze potrzymam ja 20-30 minut tak, aby kwas glikolowy mógł porządnie zadziałać. Po tym wydłużonym czasie zobaczyłam pewne rezultaty. Skóra jest wygładzona, miękka, rozjaśniona, a wszelkie małe zaczerwienienia, krostki  wypryski stają się mniejsze. Niestety nie zauważyłam jednak oczyszczenia i nawilżenia skóry, które miało być tutaj efektem numer jeden. Dlatego ze względu na jej działanie będę ja używała w sytuacjach awaryjnych, gdy na mojej skórze pojawią się drobne zaczerwienione zmiany. 


Czy jestem zadowolona z tej maski? W sumie to i tak i nie. Trochę się zawiodłam, że nie nawilża ona skóry tak, jak jest to napisane na opakowaniu, ale mimo wszystko radzi sobie bardzo dobrze właśnie z pryszczykami, krostkami i innymi tego typu sytuacjami. Do tego trzymana około 20-30 minut ładnie rozjaśnia i wygładza. Polecałabym ja zatem bardziej dla osób z cerą problematyczną bądź mieszaną,  aniżeli suchą. Czy sięgnę po nią ponownie? Nie mam zielonego pojęcia. Nie przekonała mnie ona na tyle, aby śmiało stwierdzić, że jeszcze zagości w mojej łazience. Jest wiele innych maseczek, które redukują niespodzianki, a przy okazji oczyszczają pory. Jeśli Was zainteresowało jej działanie i szukacie ciekawych produktów z kwasami, bo walczycie z problemami skóry, to więcej na temat marki GlySkinCare i jej produktów znajdziecie TUTAJ. 

 Znacie produkty tej marki? Stosowałyście może ich kremy z kwasem? Dajcie znać czy są warte zainteresowania :)


Przypominam o trwającym rozdaniu !!!
http://www.avida-dollars.pl/2015/11/rozdanie-wygraj-box-niespodzianke.html

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...