30 października 2015

Owocowa przyjemność w pielęgnacji | Wygładzający peeling do twarzy Nacomi z korundem, ekstraktem z borówki i olejem z dzikiej róży

Jakiś czas temu pojawiła się w sprzedaży nowość marki Nacomi - peelingi do twarzy w czterech wersjach do wyboru: nawilżającej, przeciwtrądzikowej, wygładzającej i przeciwzmarszczkowej. Osobiście markę Nacomi darzę ogromną sympatią, podobnie jak Sylveco. Jest to polska rodzinna firma kosmetyczna, która tworzy kosmetyki o przyjaznych, naturalnych składach i jednocześnie niewygórowanych cenach. Peeling, o którym dzisiaj mowa oparty jest na korundzie, naturalnym oleju z dzikiej róży i ekstraktach roślinnych. Jego zadaniem jest wygładzenie cery, a efekt ma być podobny do salonowej mikrodermabrazji.
Wersja wygładzająca peelingi do twarzy marki Nacomi posiada w swoim składzie ekstrakt z borówki, witaminę C, oraz olej z dzikiej róży, które mają wspomagać walkę z przebarwieniami i szarą, zmęczoną cerą. Mimo, że stworzony został na bazie olejów nie zostawia na twarzy tłustej poświaty. Produkt ma postać żelu stworzonego z połączenia kilku drogocennych olejków, które przez dodanie do nich korundu dają efekt peelingu. Korund stosowany w zabiegach mikrodermabrazji w salonach kosmetycznych, doskonale sprawdza się także w domowych zabiegach oczyszczania twarzy. Za sprawą peelingu z korundem, skóra jest idealnie oczyszczona i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Sposób użycia: 
niewielką ilość peelingu nakładamy na dłoń, nanosimy na zwilżoną twarz i masujemy optymalnie 5-10  minut, po czym zmywamy wodą. W zależności od długości masowania twarzy podczas  zabiegu możemy osiągnąć rożne stopnie złuszczenia. Krótki i szybki masaż, da nam  delikatne złuszczenie i odświeżenie skóry, zaś długi ponad 10 minutowy masaż twarzy  spowoduje efekt mikrodermabrazji dzięki, której pozbędziemy się całego martwego naskórka.
Skład: Prunus Amygdalus Dulcis Oil (Olej ze słodkich migdałów), Alumina ( Korund), Persea Gratissima Oil, Glycerine (Olej avocado), Helianthus Annuus Seed Oil (Olej słonecznikowy), Tocopheryl Acetate (Wit.E), Aqua, Sucrose Laurate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract (Borówka),Rosa Moschata Seed Oil (Olej z dzikiej róży), Parfum, CI 42051.
Zgrabna i poręczna plastikowa tubka mieści w sobie 75ml produktu. Jej bezbarwne ścianki gwarantują pełną kontrolę nad zużyciem peelingu, zatem na czas możemy poczynić kolejne zakupy. Dozownik jest odpowiednich rozmiarów, precyzyjnie podaje produkt bez obawy o to, że wyleje nam się go za dużo.  Po otwarciu wieczka uderza w nas niesamowicie apetyczny zapach borówek. Jest tak sugestywny że po podważeniu wieczka ma się ochotę go posmakować a nie nakładać na twarz. Zapach ten nabiera intensywności w czasie masowania skóry delikatnie rozpieszczając nasze zmysły. Uwielbiam tak cudownie pachnące kosmetyki. Dzięki nim mam wrażenie, ze moja łazienka zamienia się w SPA lub salon kosmetyczny. 


Konsystencja peelingu różni się nieco od tych powszechnie dostępnych na rynku. Jego innowacyjność polega na nietypowym połączeniu drogocennych olejków (ze słodkich migdałów, avokado, słonecznikowego oraz z dzikiej róży) z magicznym w działaniu minerałem o nazwie korund. Bezpośrednio po wyciśnięciu z opakowania peeling ma żelową i zwartą konsystencję, ale podczas kontaktu ze skórą lekko rzednie i wtedy zaczyna być dobrze wyczuwalna jego olejowa baza ze sporą ilością zawartych w niej drobniutkich kryształków. Jeśli peeling stoi kilka dni w szafce nieruszany, to lubi się rozwarstwić. Należy go wówczas wstrząsnąć przed użyciem, aby kryształki połączyły się z olejem.

Peeling aplikuje się na skórę łatwo i bardzo przyjemnie. Nałożony na wilgotną cerę zmienia swoją konsystencję na bardziej kremową, a po dodaniu większej ilości wody wytwarza się delikatna, biała emulsja. Zawarte w peelingu drobinki ścierające mogą początkowo wydawać się niepozorne, w rzeczywistości są dobrze wyczuwalne i dosyć ostre, dlatego masaż twarzy powinien być wykonywany z wyczuciem.Efekty po zastosowaniu tego peelingu bardzo, ale to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Dzięki niemu zmieniłam zdanie o peelingach mechanicznych (wcześniej używałam enzymatycznego) Skóra po jego użyciu jest spektakularnie wygładzona, dobrze oczyszczona, wyraźnie odnowiona i co najważniejsze - rozjaśniona. Pod wpływem drobinek cera staje się także delikatnie zaróżowiona a jej koloryt wyrównany. Dzięki niemu w mgnieniu oka  odzyskuje promienny i zdrowy wygląd. Unikalna formuła bogata w oleje sprawia, że cera po użyciu tego peelingu w odróżnieniu do innych tego typu kosmetyków, jest dogłębnie odżywiona, nawilżona i miękka w dotyku. Nie ma mowy o uczuciu przesuszenia czy ściągnięcia, jakie często towarzyszy nam po wykonaniu tego zabiegu. 

Peeling ten bardzo mnie zaskoczył. Jego ciekawa i unikatowa formuła sprawdza się na mojej skórze rewelacyjnie. Podbił moje serce swoim niesamowitym owocowym aromatem. Do tej pory myślałam, że już nie wrócę do peelingów mechanicznych, ale teraz wiem, że będę korzystała regularnie z tego kosmetyku Nacomi na zmianę z peelingiem enzymatycznym.  Korund niesamowicie oczyszcza i wygładza, a co najważniejsze radzi sobie świetnie z suchymi skórkami, które do tej pory mógł wyeliminować tylko peeling enzymatyczny z Biochemii Urody. kosztuje 25 złotych. Kupicie go w sklepie internetowym producenta TUTAJ, w drogeriach internetowych z kosmetykami naturalnymi oraz stacjonarnie - np. w Hebe

Znacie produkty marki Nacomi?

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...