9 października 2015

Czekolada, która nie tuczy, a upieksza | Too Faced Chocolate Bar


Od niedawna mamy w końcu możliwość kupienia produktów Too Faced na stronie Sephory. Pierwszym dostępnym produktem była owa paletka, która od razu zdobyła moje serce. Początkowo wzbraniałam się przed zakupem, bo przecież mam już tyle cieni w swej kolekcji, ale po obronie tytułu magistra hamulce puściły i stałam się w końcu posiadaczką czekolady, która nie tuczy. Zakup uważam za jeden z najbardziej udanych. Palety używam prawie codziennie i za każdym razem zachwyca mnie jej zapach.
Paletka przychodzi do nas w ślicznym, delikatnym,  różowym opakowaniu. W środku znajdziemy solidne metalowe opakowanie zamykane na magnes jest bardzo porządne i gdyby nie napisy to do złudzenia przypomina tabliczkę czekolady. Skrywa w sobie 16 cudownie wyglądających i pachnących cieni (dla mnie to zapach słodkiego kakao w proszku) oraz lusterko. Dodatkowo w kartoniku załączona jest ulotka prezentująca przykładowe makijaże dla różnych kolorów oczu. Jedynym minusem jest to, że nazwy kolorów nie są wydrukowane na palecie pod konkretnymi cieniami, a jedynie na foli. Gdy chcę napisać w tutorialu konkretne nazwy cieni muszę jej szukać...


Każdy z cieni ma swoją czekoladową nazwę, znajdującą się na dołączonej folii. Szkoda, że producent nie umieścił ich jednak na opakowaniu. Dwa najjaśniejsze, najczęściej używane kolory mają większą pojemność, co jest świetnie przemyślane.  Ciekawostką tej palety jest fakt,  że cienie w swoim składzie zawierają 100% puder kakaowy. Jeśli chodzi o wykończenie to znajdziemy w palecie jego cztery rodzaje: matowe, satynowe, perłowe oraz matowe z mnóstwem drobinek. Na pierwszy rzut oka paleta wydaje się być neutralna, ale znajdziemy w niej też kilka kolorów, które pozwolą nam na odrobinę szaleństwa. Różnorodność odcieni daje nam pole do popisu i możliwość stworzenia  różnych makijaży, zarówno codziennych jak i wieczorowych.

Kolory według rzędów nazywają się następująco:
 Rząd górny
  • Gilged Ganache - ciemny brąz wpadający w zieleń z połyskującymi drobinkami, wykończenie to mat z drobinkami
  • White Chocolate - największy matowy cień, jasny beż,
  • Milk Chocolate - matowy cień w kolorze kawy z mlekiem (więcej kawy mniej mleka) ciepły odcień
  • Black Forest Truffle - ciemny czekoladowy brąz wpadający w bordo, wykończenie takie samo jak w przypadku  Golged Ganache czyli mat z drobinkami
  • Triple Fudge - matowy cień w kolorze bardzo ciemnego brązu, nadaje się świetnie do robienia kresek

 Rząd środkowy
  • Salted Caramel - cień matowy w kolorze karmelu lub wielbłądziej wełny
  •  Marzipan - to cień perłowy, który ma kolor brzoskwini złamanej różem i odrobina złota (bardzo ciekawy i niespotykany)
  • Semi-Sweet -  to matowy brąz w kolorze typowej mlecznej czekolady,
  • Strawberry Bon Bon - bardzo jasny matowy róż;
  • Candied Violet - ma kolor wpadający w fiolet i kobalt z mnóstwem malutkich drobinek wykończenie mat z drobinkami
  • Amaretto - ciemny, ciepły brąz wpadający w bordo o satynowym wykończeniu

 Rząd dolny
  • Hazelnut - średni, ciepły brąz wykończeniu satynowym
  • Creme Brulee - stare złoto o satynowym wykończeniu
  • Haute Chocolate - średni brąz, chłodniejszy niż Hazelnut o satynowym wykończeniu
  • Cherry Cordial - bordo z delikatnymi drobinkami
  • Champagne Truffle - jasny różo-beż o perłowym wykończeniu.
Jakość cieni przerosła moje oczekiwania. Maxineczka mówiła o tym, ze cienie są suche i się osypują, a ja niczego takiego u siebie nie zauważyłam.  Nie zawiodłam się na nich ani odrobinę. Konsystencja jest różna w zależności od wykończenia. Perła i satyna jest przyjemnie masełkowata. Maty są odrobinę bardziej suche, ale nadal przyjemne. Aplikacja w przypadku cieni z "czekolady" jest bezproblemowa, cienie się nie osypują ani nie znikają podczas rozcierania, które w ich przypadku jest bajecznie proste.  Pigmentacja też naprawdę powala, najbardziej zaskoczyła mnie w przypadku matów, bo te zazwyczaj są trochę słabsze, a tutaj nic takiego nie ma miejsca. Jeśli chodzi o trwałość, to zawsze używam ich na bazie pod cieni Zoeva i trzymają się w niezmienionym stanie aż do momentu zmycia. Zdecydowanie paleta ta jest warta swojej ceny.

 Tak prezentuje się makijaż wykonany cieniami z tej palety. Więcej zdjęć i instrukcja krok po kroku dostępne są TUTAJ


Jeżeli jesteście fankami brązów,  naturalnych kolorów i czekolady to będziecie tak samo zadowolone jak ja. Too Faced Chocolate Bar jest świetnym wyborem, a przez łatwość aplikacji cieni sprawdzi się także u początkujących z makijażem. Podsumowując wszystkie zachwyty, jeśli macie możliwość i ochotę sprawić sobie taką właśnie paletę - polecam w 100%! Warto jednak poczekać na promocję w Sephorze -20%, bo po co przepłacać :) Szczególnie polecam ja teraz, bo ta kolorystyka wspaniale pasuje do jesiennej aury.

P.S.
Nowa pora roku prowokuje do zmian w otoczeniu. Kupujemy nowe dodatki do mieszkania, a czasem zdarza się nam robić przemeblowanie. Jesień zaczyna gościć w naszych domach. Ja posiadam w swoim pokoju pusta ścianę nad łóżkiem. Zastanawiam się czy czegoś z nią nie zrobić. Interesujące są fototapety. Na tej stronie: http://fototapetynawymiar.com/fototapety-do-salonu-215/ znalazłam kilka ciekawych wzorów. A Wam, który najbardziej się podoba?

Lubicie czekoladę, która nie tuczy? ;)

Buziaki
Ada :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...