2 czerwca 2014

ORGANIC SHOP Błotna maska do twarzy



Przyszła kolej na opisanie drugiej maski Organic Shop z trzech, które posiadam. Mam ją już chyba od dwóch lub nawet i trzech miesięcy. Przez ten okres czasu wyrobiłam sobie o niej solidną opinię. Niestety nie należy ona do moich ulubionych, ale o tym w dalszej części.

Błotna Maska do twarzy Algi i Błoto z Morza Martwego
Gęsta błotna maska dla twarzy delikatnie oczyszcza skórę i ściąga pory. W jej skład wchodzi ekstrakt z alg oraz bogate w minerały błoto z Morza Martwego, które sprawia, że skóra jest doskonale nawilżona i odżywiona. Bez SLS, parabenów, silikonów
Sposób użycia:

Maskę nanieść równomiernie na czystą suchą skórę twarzy. Po 10 minutach zmyć wodą.


Skład: Aqua with infusion of Organic Laminaria Digitata Extract, Cetearyl Alcohol, Dead Sea Black Mud, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Glycerin, Prunus Amygdalus Oil, Fucus Vesi- culosus Extr., Tocopheryl Acetate, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium, Hydroxide, Parfum.



Tak jak jej siostra, o której pisałam TUTAJ maseczka znajduje się w miękkiej tubie o pojemności 75ml. Jest to zdecydowanie bardziej wygodne i higieniczne rozwiązanie niż walające się pootwierane saszetki. Nowa maseczka ma wylot zabezpieczony sreberkiem i mamy pewność, że nikt przed nami nic z niej nie wyciskał.


Konsystencja jej jest bardziej gęsta i zbita niż w maseczce z kawą i jedwabiem, ale nadaj jest kremowa i dobrze rozprowadza się ją na skórze. Kolor ma ona miętowy i w niczym nie przypomina błota. Spodziewałam się jakiejś czarnej, albo brunatnej mazi, a tu taka miła niespodzianka. Zapach ma delikatny, świeży i przyjemny, ale niczego konkretnego mi nie przypomina.


Maska ma delikatnie oczyszczać i ściągać pory. Do testowania mojego nowego nabytku podeszłam z wielkim entuzjazmem, bo jego kawowa siostra jest moją ulubienicą... Po 10 minutach od aplikacji maseczka zasycha, ale mimo wszystko szybko i sprawnie zmywa się ciepłą wodą. W czasie noszenia nie wystąpiło żadne podrażnienie, po zmyciu nie było też zaczerwienienia. Niestety nie było tez ani nawilżenia, ani nie było różnicy w wyglądzie skóry. Pory jakie były takie były...
Pomyślałam, że nie ma co się zrażać i dać jej więcej czasu na zadziałanie. Niestety im dłużej ją stosuję tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ona nic nie robi.

Niestety mimo wielkich nadziei, że i ta rosyjska maseczka okaże się bardzo przyjemną częścią mojej pielęgnacji nie mogę wystawić jej pozytywnej opinii. Nie robi w moim przypadku absolutnie nic. Na szczęście nie podrażnia i zużyje ją żeby zużyć. Drugi raz w mojej łazience już nie zagości.
Jeśli mimo wszystko przyjdzie Wam ochota na kupno tej maseczki szukajcie jej w sklepach internetowych.
Ceny wahają się od 10-13zł. Ja swoja kupiłam TUTAJ w cenie 10zł.

Pozdrawiam ciepło
Adałka :)

20 komentarzy :

  1. szkoda,że sie nie sprawdziła,bo wyglądem zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisem tez zachęca. Gdyby chociaż nawilżała, albo trochę rozjaśniała byłaby całkiem ok, ale jak nie robi nic to nawet 10 zł szkoda wydać ;)

      Usuń
  2. Skoro efektów nie widać, to chyba sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daruj sobie. Najlepsza jest maseczka Himalaya w podobnej cenie

      Usuń
  3. Wielka szkoda, że się nie sprawdziła, bo spodziewałam się lepszych rezultatów i miałam w planach jej zakup :( no nic, zostaje przy samej zielonej glince ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz fajnego gotowca to polecam Himalaya Neem, albo błotną pod względem oczyszczania, ściągania i nawet delikatnego zaleczenia syfków są super :)

      Usuń
  4. Też ją mam i spodziewałam się czegoś lepszego, jeszcze jestem w fazie testowania, nie jest tragicznie, ale cudów nie robi niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze wiedzieć. Tak żem czuła, że to bubel :D
    Ja tam wolę kupić błotko z White Flowers, ostatnio kupiłam maseczkę w Ross i zakochałam się. Trzeba zainwestować w duże opakowanie za 2 dychy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam swoja sprawdzona i ukochaną Himalaya Neem :)

      Usuń
  6. Szkoda, że efekty są takie mizerne :( Błotne maseczki mnie ciekawią, ale po tą sztukę na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam w kwestii oczyszczania lubię glinki i zaraz lecę sobie napaćkać twarz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem jestem za leniwa na glinki i lubię coś gotowego

      Usuń
  8. Ja już dawno nie miałam gotowej maseczki, drożdże + glinka + spirulina są dla mojej buzi perfekcyjne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zazwyczaj zbyt dużego lenia na kręcenie glinek... z gotowych maseczek najlepsza jest Himalaya Neem no ale jak to typowa baba musiałam wypróbować coś nowego

      Usuń
  9. hmm szkoda, że już ją zamówiłam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat u Ciebie się sprawdzi. Wiem, że niektóre dziewczyny są zadowolone z tej maseczki. Każda skóra jest inna

      Usuń
  10. Kurcze a chciałam ja kupic to dobrze ze wiem by nie kupować !

    OdpowiedzUsuń
  11. I algi, i błoto się u mnie sprawdzają, więc prawie ją kupiłam. Dobrze, że prawie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku lepiej ukręcić sobie samemu :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...