29 października 2013

Trening Insanity od Beach Body - moje wrażenia i efekty + opinia o suplementach

Wspominam czasem w postach na moim facebookowym profilu, że idę "walić murzyna", albo "nie chcę ale muszę" albo, że leżę i gryzę podłogę po Insanity. Kilka dni temu skończyłam po raz drugi cały cykl ćwiczeń Shauna T i pomyślałam, że warto wam to i owo o nim opowiedzieć. Teraz wszędzie słychać o Ewie Chodakowskiej, a program Insanity moim zdaniem także jest wart uwagi.
Jeżeli jesteście ciekawi jak mi poszło, co ja o tym myślę i co to tak na prawdę jest za trening to zapraszam do przeczytania całego posta. Pod koniec także wspomnę o suplementach, które w tym czasie łykałam bo po ostatnim poście tego typu pojawiły się na ten temat pytania, ale wtedy było za wcześnie aby cokolwiek konkretnego stwierdzić.

Insanity - co to za trening

Insanity określany jest jako "najtrudniejszy trening na dvd". Został stworzony w 2009 roku przez trenera Shauna T i firmę produkującą płyty dvd z ćwiczeniami Beach Body.
Insanity to nic innego, jak trening interwałowy, ale bardziej zintensyfikowany. Trening interwałowy polega na tym, że na zmianę ćwiczy się z wyższą i niższą intensywnością.
Cały cykl to 60 dni i składa się z 3 etapów. 1 etap trwa przez pierwsze 4 tygodnie. 2 etap trwa tydzień - nasze mięśnie mają wówczas się zregenerować i przygotować na najtrudniejszą część. 3 etap trwa tydzień.
Ćwiczenia rozplanowane są na 6 dni w czwartki jest dzień rozciągania, a niedziela jest naszym dniem odpoczynku.



Trening trwa 40 minut, a w drugim etapie (miesiącu) w kolejnych treningach, dochodzimy do godziny.  W skład treningów wchodzą wyskoki, pompki, pajacyki czy bieg w miejscu, a motywuje do ćwiczeń charyzmatyczny trener, który gdy ty gryziesz glebę wrzeszczy "dasz radę" (ta jasne...). Przerwy między ćwiczeniami to około 30 sekund.
Jest to bardzo hardcorowy trening i wymaga samozaparcia i silnej woli bo Shaun T nas potrafi bardzo, ale to bardzo przeczołgać po podłodze.

Moja przygoda z tym treningiem.

Insanity ćwiczyłam już raz i jestem przekonana, że to jest mój the best. Ja uwielbiam sobie podnosić poprzeczkę. Wcześniej ćwiczyłam z Ewą i to nie tak, że jej treningi są do kitu bo bez nich nie dałabym rady z Insanity, ale po prostu po jakimś czasie potrzebowałam większego kopa w dupę.
Mimo, że drugi raz zrobiłam cały kalendarzyk nadal nie doszłam do perfekcji w wykonywaniu poszczególnych ćwiczeń i będę maglowała temat tak długo aż mi się uda choć trochę dorównać ty ludziom na wideo.
Teraz robię sobie przerwę na trochę (dwa tygodnie - miesiąc) na treningi siłowe aby wzmocnić mięśnie i wracam do gryzienia gleby z Insanity.  Nie jestem ideałem, nie wykonuje ćwiczeń tak pięknie, szybko i sprawnie jak oni na tym wideo, a przeklinam, pocę się jak świnia i wszystko mnie boli . Uważam, że ten program to istny hardcore! - LUBIĘ TO





Efekty.

Na początku myślałam, że będzie tak kolorowo jak to opisują i po 2 miesiącach będę miała kaloryfer.
No i tu jest zonk bo aby osiągnąć tak spektakularny efekt (jak przy każdych treningach) potrzebna jest odpowiednia dieta. Od początku moje przygody z ćwiczeniami fitness (rok) metodą prób i błędów dochodzę do tego co powinnam jeść i w jakich proporcjach bo nawet kostka czekolady w ciągu dnia może wszystko zniweczyć.
Sam Shaun T mówi o diecie Shakeology, która zachęca do połączenia treningu z szejkową dietą. Mnie picie szejków nie przekonuje. Gdybym miała pieniądze to najlepiej poszłabym do dietetyka i każdemu kto ma taka możliwość to polecam bo wtedy dowiemy się dokładnie co i jak bez błądzenia we mgle.
Ja ograniczam węglowodany i zwiększam podaż białka - idę w dobrym kierunku.

Przed rozpoczęciem treningów zrobiłam sobie zdjęcie i wyglądałam wtedy tak...



A po dwóch miesiącach tak...



Rok temu zaś miałam taki odstający brzusio i sflaczały tyłek.





Nigdy też nie twierdziłam, ze jestem gruba, ja tylko chcę mieć jędrne zadbane ciało i lubię się ruszać. Mój brzuch zawsze był galaretka niezależnie od wagi, a skoro można coś z tym zrobić to why not?  Dla mnie zbieranie się z podłogi po treningu to przyjemność.  Od tamtego roku straciłam 8kg i zyskałam fajny jędrny tyłek (taki wiece do góry o czym nawet nie marzyłam), i przestałam się aż tak okrutnie garbić dzięki wzmocnieniu mięśni pleców. Od pewnego czasu marzę o kaloryferze i mam nadzieje, że kiedyś mi się  uda to zrobić.

Jako, że ten trening jest bardzo wyczerpujący postanowiłam nieco wspomóc swój organizm nie tylko witaminami i napojem izotonicznym.
Zaopatrzyłam się oprócz wyżej wymienionych w białko w proszku oraz l-katnitynę i jeden fat burner.

Dziś powiem tak:


Ja mam swój sprawdzony sklep z dobrą obsługą, która potrafi doradzić i także rozpisać suplementację za darmo do zamówienia i jest to www.kulturystyka.sklep.pl
Jeżeli nie wiemy czego szukać i chcemy aby ktoś nam fachowo dobra suplement to TUTAJ można darmowo otrzymać propozycję odpowiednich suplementów. Wystarczy wypełnić formularz, a odpowiedź dostaniemy bardzo szybko.

Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam Wam co i jak.
Pozdrawiam i do zobaczenia następnym razem
Avida :)

19 komentarzy :

  1. Ja mam zbyt słabą wolę, ale przydałby mi się taki trening, podziwiam cię i trzymam kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
  2. ja już 3 tygodnie robię Chodakowską+rowerek godzinę+100 czasem więcej brzuszków.Zobaczymy jak mi wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Świetne efekty :) Ja muszę się w końcu zmobilizować do ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dodaję sobie Twój post do zakładek bo jest bardzo motywujący. wczoraj zjadłam nie kostkę a tabliczkę czekolady i wyrzutów sumienia nie miałam aż do tej pory. W ogóle się nie ruszam ale planuję to zmienić. Zacznę od czegoś mniej ekstremalnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to znaleźć takie ćwiczenia, które lubimy robić i chcemy do nich wracać ;)

      Usuń
  5. ja zaczynam od listopada ćwiczenia z Ewą, skoro mówisz, że te dają większego kopa, to może po Ewie się na nie przerzucę ;)
    Ogólnie u mnie nie chodzi o spaleniu tłuszczyku - bo ważę 48 kg / 165 cm wzrostu, lecz o wyrobienie troszkę mięśni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spalam po to aby mięśnie było widać, bo mimo, że ważę 46-47 mam 1cm pierzynkę, która mi przeszkadza w osiągnięciu celu - kaloryfera ;p

      Usuń
    2. Kupiłam sobie białko ACTIVLAB ;)
      Ja do kaloryfera nie dążę, lecz do takiego delikatnego zarysu ;)
      ostatnio nawet przy okazji recenzji kremu antycellulitowego dodawałam zdjęcia swojego brzucha ;)

      Usuń
    3. Każdy ma inną budowę ja chcąc osiągnąć swój cel muszę się napocić i same ćwiczenia siłowe nie dadzą mi wymarzonego efektu

      Usuń
    4. dlatego trzymam za Ciebie kciuki :)
      ciężka praca zawsze jest wynagradzana :)

      Usuń
    5. A próbowałaś a6w? :)
      Podobno dobry patent na kaloryferek ;)
      Ja zrobiłam serię 42 dniową i faktycznie efekty zauważyłam fajne :)

      Usuń
    6. A6W zrobiłam w całą dwa razy, mięśnie były wyraźnie wzmocnione, ale zarys pojawił się bardzo lekki bo niestety wszystko jest schowane pod tym co muszę spalić. Nigdy nie byłam "sucharkiem" zawsze mimo szczupłości ta galaretka była...

      Usuń
  6. Świetny brzuch! Aż mnie zachęciłaś do ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja do zdeterminowanych nie należę :) aczkolwiek swoje ciało lubię i uważam że wszystkie mięśnie są tak wyrobiione jak być powinny :) 6 lat treningów zrobiło swoje, teraz odpoczywam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak już robisz Insanity to szacun dla Ciebie :) Myślę, że te wszystkie wylane hektolitry potu są warte efektów :) A ja muszę w końcu spiąć poślady i zacząć działać - chyba przydałby się porządny kopniak motywacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, świetne efekty. Ja w przyszłym tygodniu wracam w końcu do treningów z Jillian - Insanity to póki co nie dla nie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli to prawda że po tym treningu można mieć płaski brzuch? Ja ćwiczę dopiero 7 dzień ale już jestem ciekawa efektów po 2 miesiącach.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...