5 września 2013

MY BEAUTIFUL STORY – ekspresowa maseczka regenerująca z czerwonym winem

Gruuuuuubo jakiś czas temu wygrałam w rozdaniu na FB maseczkę z czerwonym winem od BeautyFace. Wstyd się przyznać, że dopiero teraz się za nią zabrałam. Ostatnio trudno mi się jakoś zabrać za "zabawy łazienkowe".  Jeszcze na początku roku miałam maseczkę na facjacie co drugi dzień, a teraz KLOPS.
Kilka dni temu potrzebowałam relaksu i wyjęłam z szuflady właśnie tą konkretną maseczkę z czystej ciekawości czy zrobi coś fajnego. Takie my beautiful stroy w niedzielne popołudnie ;)



Co to za maseczka i czym to się je...

My Beautiful Story to ekspresowa maseczka regenerująca z dodatkiem czerwonego wina, stworzona do pielęgnacji każdego typu skóry w młodym i średnim wieku. Szczególnie polecana do ekspresowej regeneracji skóry delikatnej, cienkiej i suchej oraz ze skłonnością do podrażnień i pękających naczynek.

Opatentowana formuła maski oparta na kombinacji odpowiednio dobranych naturalnych aktywnych składników, które w połączeniu z innowacyjną strukturą bawełnianego płata w ekspresowym tempie regenerują głębokie warstwy skóry oraz dostarczają wielu cennych składników odżywczych.   Efekt widoczny jest już po pierwszym zabiegu - skóra jest wyjątkowo zregenerowana, wypoczęta, nabiera gładkości i delikatności a wszelkie podrażnienia zostają ukojone.


Przeznaczenie: skóra młoda i w średnim wieku, w celu poprawy nawilżenia i odbudowy struktury skóry, poprawy jędrności i kolorytu. Szczególnie polecana do cery suchej, delikatnej, wrażliwej i bardzo cienkiej.
 
Działanie: dogłębnie nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Ma działanie odbudowujące i wzmacniające ścianki komórek, eliminuje przebarwienia, zaczerwienienia i nierówności, poprawia metabolizm i koloryt skóry, pomaga pozbyć się toksyn, łagodzi, zmiękcza i udelikatnia skórę, rozjaśnia i rozświetla.




Opakowanie: Szczelnie zamknięta saszetka, w której znajduje się płyn/maź oraz nasza szmatka. Łatwo się otwiera, nic nam się nie wylewa ze środka ani nie wypada. Jest ok.

Zapach:  Miły i delikatny. Nie jest duszący ani drażniący dla naszego nosa.

Zawartość: Materiałowa maska na naszą twarz i maź... bo inaczej się tego nazwać nie da (nie no.. da się tylko ni chce pisać o smarkach :x) . Nie jest to ani lejące jak woda, ani gęste jak kisiel. Lubi spłynąć...





Sposób użycia: Wyjmujemy maskę i nakładamy na oczyszczoną twarz na jakieś 20-30 minut i  wyglądamy jak 
Jason Voorhees z filmu Piątek, trzynastego :P 





Moje wrażenia po użyciu tej maseczki:


Mam mieszane uczucia. Niby wszystko fajnie, skóra po jest rozjaśniona, gładsza, ale jakoś mało nawilżona. Czułam niedosyt. Dodatkowo trzeba z nią leżeć bo inaczej ten płyn nam kapie na wszystko, a maska zaczyna zjeżdżać.  Po zdjęciu jej z naszego pięknego oblicza trzeba zmyć z siebie ten "prawie kisiel" i nałożyć krem bo w przeciwnym razie skóra będzie "ciągnąć" i domagać się nawilżenia. Jako, że zostało mi tego "glutka" dosyć sporo wsadziłam te "szmatkę" do środka i za dwa dni powtórzyłam moją

beautiful stroy i efekt był ten sam. Krzywdy nie robi, nie podrażnia, nie szczypie w oczy i zero innych nieprzyjemnych historii - chociaż tyle.
Nie jest zła, ale brakuje mi tego nawilżenia i komfortu po zastosowaniu maseczki.
Za cenę regularną 16 zł na stronie nie kupiłabym jej ponownie. Stwierdzę nawet, że nie jest warta tylu pieniędzy. Za 5zł (teraz w promocji) ujdzie, ale za 16 nie.





To by był koniec "My
beautiful stroy" z BeautyFace.
Do następnego :)
Buziaki

Avida


21 komentarzy :

  1. Ada :-D patrze na Twoj post i siedze w kiosku i wybucham smiechem :-D hhahahahaha pomysl sobie jak ludzie sie na mnie popatrzyli :-D mam taka maske w wersji biedra za 5 zeta i tez chce zrobic jej reenzje. Tylko nie wiedzialam jak to ugryzc o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah pokroje ją na kawałki! i nie ma że boli :D

      Usuń
  2. 16 zł za maseczkę ;/ drogo ;) aczkolwiek jakby mi kiedyś coś w podobie wpadło w łapki to czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam płatki z czerwonym winem i bardzo ładnie pachniały:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie jest ciekawa, ale jakoś do końca mnie nie przekonała, w szczególności za 16zł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie w niej wyglądasz :D
    Zapraszam do siebie na nowy post ;)
    http://red-and-black-life-style.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. 16 złotych za brak szalu? nie skusze sie

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm... ciekawa może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co jak co, ale rozwaliło mnie porównanie z tą postacią. Czytam, czytam, i nagle zdjęcie tego potworka w porównaniu z Tobą. :D

    glamdiva.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę mało beautiful ta story :P Kicha ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne porównanie ,,Jason Voorhees z filmu Piątek, trzynastego :P '' to fakt tak sie wyglada w tego typu maseczkach:D
    Wyczerpująca recenzja!

    zapraszam do mnie jeśłi bedziesz miala takowa ochotę:)

    cosszykownego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. 16 zł? Masakra, nie kupiłabym. I widzę, że nie warto :)

    OdpowiedzUsuń
  12. 16 zł to za dużo!:)
    Dziękuję za przepis na shake po treningu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. w cenie regularnej kosztuje faktycznie zdecydowanie za dużo. Chyba wolałabym takie tradycyjne maseczki nakładane na buzię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej nie kupię jej. Nie cierpię jak coś kapie. Raczej zostanę przy tradycyjnych.
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie takie maseczki kojarzą się z maską Hannibala. ajć
    jeszcze żadnej tego typu nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  16. twarzowa, nie powiem, że nie:P szkoda, że nie nawilża i tak zjeżdża. Faktycznie za 16zł sama bym nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię tego typu maseczki :) za piątaka bym kupiła ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...